Oddalasz się od starego dębu i zmierzasz prosto do nadal pogrążonego w ciemności lasu. Jakimś cudem znasz drogę. Nie wiesz dokąd idziesz, tak jakby nogi same wiedziały gdzie mają iść.
Docierasz do ogromnego stosu gałęzi. Na niektórych dostrzegasz zwisające sznurki, do których poprzyczepiane są osobliwie wyglądające totemy.
Przymykasz oczy.
Gdy je otwierasz, widzisz, że gałęzie są teraz ułożone w regularny sposób, tworząc coś na wzór ołtarza. Wszędzie palą się świece. Zanim zamkniesz powieki ponownie, przez ułamek sekundy widzisz jak ktoś podchodzi do stosu. Kropla krwi upada na ziemię...
Gdy otwierasz oczy - znowu gałęzie leżą w nieładzie.
Muszę wrócić.
Muszę to zakończyć.
Raz na zawsze.
Ale... co zakończyć, do cholery?
Chcę do domu.
Nie chcę umrzeć.
To miejsce nie może stać się moim grobowcem.
09. CCB
Na stronie wykorzystano zdjęcia autorstwa Macieja Margielskiego